Wymienił mnie bloger KaNo!
Prywatnie prof. Kazimierz Nowaczyk. Co więcej, wymienił mnie w swojej notce uroczystej, dostrzegalnej, zaopatrzonej w podniosły tytuł - „Ta ostatnia niedziela”. Spróbuję w takim razie napisać kilka słów wyjaśnienia.
Po pierwsze, dopiero dzisiaj dowiedziałem się z notki KaNo o istnieniu jakiejś tam firmy TAB Consultants LTD z Ontario. Tym samym, wyłącznie dzięki KaNo, podobnie jak inni blogerzy, mogłem się zapoznać z fragmentami nieznanego mi wcześniej listu o nieprzyjemnej, sądząc z cytowanych fragmentów, treści.
Podkreślam taki fakt, ponieważ w tekście pojawił się wyrwany z kontekstu urywek jednej z moich wypowiedzi. A mianowicie tych, które zamieszczałem wczoraj i dzień wcześniej, odpowiadając blogerom pod notką 1Maud.
Mój komentarz z 17.02.2012, zamieszczony o 19:19, którego fragment zacytował KaNo, stanowił odpowiedź na prowokacyjne pytanie zadane przez Gini – „W czym może być potrzebny FYM zespołowi?” Moja odpowiedź zawierała pominięte przez KaNo zdanie wprowadzające:
"To proste. Ludzie współpracujący z Zespołem obalą w kilku mocnych argumentach raport MAK."
Ten sam komentarz kończyło kolejne zdanie pominięte przez KaNo – „Obydwa wystąpienia, obydwie prezentacje, mogłyby się pięknie uzupełniać.”
Za kilka godzin, w komentarzu o 23:57, wyjaśniałem Gospodyni bloga –
„ …O 19.19 nie wspomniałem o maskirowce”.
Tym samym zgodziłem się z 1Maud, że„wersja maskirowki nie może być nigdzie oficjalnie przedstawiana (…) do przechwycenia pierwszego twardego dowodu. Nie setek poszlak, które już są, ale właśnie twardego dowodu.”
Następnie o godzinie 00:38, w odpowiedzi blogerowi „W kapeluszu Panama” - którego serdecznie przy okazji pozdrawiam - na propozycję, żeby najpierw "udowodnić, że na 200 % był zamach", zająłem następujące stanowisko:
„Na 200% to my możemy udowodnić - przy całkowitym braku dostępu do dowodów bezpośrednich - że raport MAK/Millera jest absurdalny; że nie trzyma żadnych standardów, że jest wewnętrznie sprzeczny. Wreszcie, że jego tezy kłócą się z elementarnymi prawami fizyki, a nawet ze zdrowym rozsądkiem. (…) O uzupełnieniu wspomniałem wyłącznie w związku z wielką ochotą Gini do spotkania się w Brukseli z grupą zwolenników hipotezy maskirowki na lotnisku Siewiernyj. A skoro chce, to możemy takie spotkanie zorganizować. Myślę, że to b.dobry pomysł. Obydwa nurty wypiją wspólnie szampana po powołaniu międzynarodowej komisji.”
Żeby w pełni zrozumieć, jakie intencje umieściłem w żartobliwej (koncyliacyjnej) propozycji skierowanej do blogerki Gini, pod hasłem „spotkajmy się w Brukseli”, można było przeczytać w moich następnych komentarzach. Zamieszczanych pod tą samą notką.
O godzinie 08:31 wyjaśniałem Gospodyni bloga”
„W żadnym (!) momencie nie wspomniałem o wystąpieniu w Brukseli z teorią maskirowki. O 00:38 najwyraźniej jak mogłem wspomniałem, co dzisiaj jesteśmy w stanie zrobić na 200%. I dokładnie to trzeba na forach oficjalnych uczynić.”
O godzinie 08:55 podkreślałem:
„Obydwa nurty - nazwijmy je "prawdziwościowym" oraz "polityczno-prawnym" - są sobie nawzajem potrzebne. Obydwa mają swoje ograniczenia, ale także rozliczne zalety. Mogą się nawzajem wspierać (oczywiście w rozsądny sposób). I tylko tyle próbowałem powiedzieć. Dokładnie w duchu notki zamieszczonej wyżej.”
O 10:04 jeszcze raz zaznaczyłem:
"Gdy padnie dziś pytanie - "co stało się 10.04.2010 na lotnisku Siewiernyj?" - na forach oficjalnych odpowiem "nie wiem". Nie posiadamy dostępu do twardych dowodów. Zeznania świadków są sprzeczne, raporty MAK i Millera, to kompletne bzdury wyssane z palca."
Z moimi komentarzami w pełnym brzmieniu można się zapoznać zarówno pod notką 1Maud „Gryzą Tuska?”, jak i na moim blogu. Pozwoli to zrozumieć w pełni zarówno ich kontekst, jak i intencje.
Dlaczego w takim razie KaNo posłużył się jedynie wybranym fragmentem? Dlaczego pominął w mojej wypowiedzi dwa istotne zdania, oderwał wypowiedź od pierwotnego kontekstu, po czym zamieścił moją wypowiedź w kontekście całkowicie dla mnie zaskakującym? Więcej - w kontekście, który w zamierzeniu miał mnie zdyskredytować?
Nie wiem. Pozwolę sobie jedynie wyrazić szczerą nadzieję, że nie była to świadoma manipulacja. Łatwa przecież do wykazania. Zamieszczona na dodatek w uroczystym, pożegnalnym liście szanowanego powszechnie profesora, współpracownika Zespołu Parlamentarnego, przyjaciela Posła Antoniego Macierewicza.



Prowokatorzy umiejętnie manipulują emocjami porządnych ludzi.
To, co widzę, niepokoi mnie bardzo, ta kula śniegowa przyśpiesza, właśnie teraz, gdy wychodzą na jaw okoliczności, coraz bardziej kompromitujące rząd Tuska i jego służby.
Moim zdaniem, teraz trzeba zachować wyjątkowo silne nerwy i wyważać opinie; trzeba wrócić do fundamentów, zlokalizować PEWNIKI, choćby takie, jak to, KTO PRAWNIE ODPOWIADAŁ ZA bezpieczeństwo Prezydenta, KTO ODDAŁ i SABOTOWAŁ ŚLEDZTWO, KTO KŁAMAŁ i MANIPULOWAŁ OPINIĄ PUBLICZNĄ i KTO SKORZYSTAŁ.
Tu jest bardzo dużo do zrobienia, w tym jest rdzeń tego węzła.
Zajmowanie się sobą wzajemnie to prosta droga do DESTRUKCJI obozu ludzi porządnych.
Pozdrawiam